sobota, 20 lipca 2024

60. Dzieło rzeźbiarza-artysty – męskiego szowinisty

 

Dziś Szanowni Tuzaglądacze będzie coś o pracach ręcznych, że zacytuję Laskowika. I nic już więcej nie dodam.

 

Dzieło rzeźbiarza-artysty – męskiego szowinisty

 

Kiedy najdzie mnie ochota, aby z tobą mieć uciechę,

Wtedy wezmę cię na warsztat i naprawdę będzie w dechę.

 

Ścisnę mocno jak w imadle, chwycę w ramion cię mych kleszcze

I przygwożdżę, i przypilę, i wświdruję się w głąb jeszcze.

 

Oszlifuję i ociosam – z boku na bok, z dołu, z góry.

Sprawdzi się maksyma stara – gdzie drwa rąbią, lecą wióry.

 

Głasnę jeszcze po twych kształtach i z lubością spojrzę na cię,

A na koniec cię wykąpię w politury aromacie.

 

Po to w mym warsztacie stoi szezlong, sofa, otomana,

Bym mógł sztukę swą uprawiać od wieczora aż do rana.

 

A jest sztuką nad sztukami, gdy się już na warsztat wzięło,

Aby jednej nocy z kloca stworzyć rzeźby arcydzieło.

 

Wrocek, październik 2013

 

poniedziałek, 8 lipca 2024

59. Centaurowy misz masz

 

Szanowni moi Tuzaglądacze, mniemam, że nie możecie się beze mnie obejść, jako i ja nie mogę się obejść bez Was. Zahaczaliśmy już o antyk i fajnie było, więc dzisiaj jeszcze tam wrócimy. Tak się składa, że ciągle mi przychodzi poprawiać i uzupełniać historię. Teraz też tak będzie. W końcu mitologia to też kawał historii. Cóż więcej mogę dodać? Chyba jeszcze to, że literacka twórczość grecka ma coś wspólnego z twórczością literacką polską. Przekonajcie się sami.

 

Centaurowy misz masz

 

Tak się poprawia historię. Nawet prof. Krawczuk tego nie ogarnął. A ja musiałem. I dokonałem.

 

Centaur na Peloponezie był kochliwy ile wlezie.

Mówiły nań wiejskie bidy: to Icek z pokładu Idy.

Że był do miłostek skory, wzięło mu się na amory.

Pasąc się przy szlaku głównem, zoczył piękną Centaurównę.

Wnet pierś wypiął jak u ptaka, demonstrując sześciopaka,

Mięśnie od głów do ogonia, i te ludzkie, i te konia.

Na koniec, budząc w niej trwogę, coś jak gdyby piątą nogę.

„Jestem ciekaw niesłychanie, zdradź mi imię swe, kochanie.”

„Zwą mnie we wsi Nasza Szkapa. Ponoć jestem straszna gapa.”

„Och, nie szkodzi, moja miła, tyś mnie już zauroczyła.

Twa uroda w grzywie, w minach, smukłość w zadzie i w pęcinach,

Już z miłości do cię płonę, chciałbym ciebie mieć za żonę.

Wejdziesz w życiu w rolę nową, będziesz panią Centaurową,

A po mężu – to nie zwidy – Szkapą bądź z pokładu Idy.”

By nie żyć na kocią łapę, w mig poślubił Naszą Szkapę.

„Jaka z ciebie Szkapa cudna, piękna będzie noc poślubna.

Oto nasza jest sypialnia, są dwa w jednym, w tym jadalnia.

Ma stajenka może skromna, lecz nie będziesz tu bezdomna.”

„Cóż za bajzel”, rzecze młoda, „Mam zamieszkać w twych odchodach?

Czego tknę się, wszystko w łajnie, miało być przytulnie, fajnie.

Twoja próżność mnie nie łechce, w gnoju to ja mieszkać nie chcę.”

Lecz wnet jak na zawołanie przyszło młodej zmienić zdanie.

Piąta noga, rzecz niemała, Naszą Szkapę przekonała.

Minął miesiąc w mig miodowy, a był wielce odchodowy.

I potem aż pod powałę zwały gnoju poszły całe,

By pod koniec tegoż roku nie dało się zrobić kroku.

Spożywając raz kolację, mieli nagłą wizytację.

Augiasz spojrzał, „Co za fleje, co tu się w ogóle dzieje?”

Po czym zaklął: „Tam do biesa” i zawołał Herkulesa.

 

Wrocek, 20.07.2022 r.