sobota, 31 sierpnia 2024

61. Meid in Czajna

Dziś, Drodzy Tuzaglądacze, trochę historii. Nie tej wielkiej przez duże „H”, ale takiej mojej, malutkiej, rzec by można historyjki. Wierszyk, który dzisiaj zapuszczam, onegdaj wysłałem na konkurs do Katowic. Konkurs miał nazwę „Fredrowanie”, więc uznałem, że to coś dla mnie. I się nie pomyliłem, bo wierszyk został wyróżniony. A ponieważ zdarzyło się to pierwszy raz w moim życiu, pojechałem do Katowic na rozdanie nagród laureatom (na moim profilu jest zdjęcie – ja to ten z brodą i z wniebowziętą miną). I od tego się zaczęło. I trwa. A oto wierszyk.

Meid in Czajna

 

W każdym mieście bar na barze, konsumować mknie ferajna,

Na talerzu jest chińszczyzna, a na szyldzie: Meid in Czajna.

 

W warzywniaku stos owoców – rzecz dostatku miarodajna,

Ale na co tylko spojrzysz, ma pieczątkę: Meid in Czajna.

 

Butik ekstra modą kusi – każda kiecka bardzo fajna,

A na metce zgrabnym drukiem wypisane: Meid in Czajna.

 

Sprzęt elektro i gadżety – niczym jakaś misja tajna,

Bo dyskretny na kartonie mają nadruk: Meid in Czajna.

 

Piękna fura sobie pędzi – wypasiona, nadzwyczajna,

W niej pod maską na tabliczce wytłoczone: Meid in Czajna.

 

Chodzą lale po poboczu – erotyka w noc sprzedajna,

Na pośladku każda nosi tatuażyk: Meid in Czajna.

 

Potomek mój na świat przyszedł, wtem dopada mnie myśl skrajna –

Czy w beciku, gdy rozwinę, ujrzę dziecię: Meid in Czajna?

 

Wrocek, styczeń’ 2014