niedziela, 30 czerwca 2024

58. Złota Rybka

 

Dziś, Szanowni Tuzaglądacze, postanowiłem pozostać w świecie bajek i zapuścić coś bajkowego. Bajka, powszechnie znana, o spełnianiu marzeń – tych na żądanie i tych przypadkowych, oraz o życzliwej jak zwykle sąsiadce.

 

Złota rybka

 

Na motywach bajki ludowej spisanej przez braci Grimm. Z domieszką Reja.

 

Siedzi rybak przed chatą i tępo wpatruje się w fale,

Przed nim pęknięte koryto. Baba ujada wytrwale:

„Siedzisz tak beznadziejnie mój mężu, łachmyto.

Płyń w morze i proś złotą rybkę o nowe koryto!”

 

Rybak na gderanie żony poradzić nie może,

Bierze sieci, wsiada w łódkę i wypływa w morze.

„Złota rybko, chciej sprawić mej żonie życie dostatnie.”

„Dobrze, ale to już będzie życzenie ostatnie.”

 

Rybak w strachu przed żoną i za koryto w podzięce

Przytulił złotą rybkę, wraz wyszeptał naprędce:

„Niech moja wdzięczność, rybko, dozgonnie do cię płonie”,

Po czym nieświadom czarów, pogłaskał po ogonie.

 

Tymczasem panna z rybiej powłoki odczarowana

Wróciła do tawerny – pospolita z niej kurtyzana.

Neptun pokarcił ją kiedyś za figle z Posejdonem ,

Dając jej postać ryby, lecz ze złotym ogonem.

 

Mogła jako rybka spełnić najskrytsze marzenie,

Sypać złoto i srebro, drogocenne kamienie.

Lecz by czar prysł, należało głaskać po ogonie.

Ot, taki kaprys Neptuna, zemsta na Posejdonie.

 

Odczarowana dziewoja jest już w swoim gronie,

Paradoksem jej profesją głaskanie po ogonie.

Szczelnie rybaka omota w kokon jakoby pajęczy,

Wybawicielowi swemu wdzięcznie się odwdzięczy.

 

Baba spogląda na zegar, czeka że na cito,

Tuż-tuż przed nią się pojawi nowiutkie koryto.

Wnet stanęła jak wryta, spełniło się żądanie.

„Głupia rybka, lecz szczodra, wiele jeszcze mam w planie.”

 

Mija czas, rybak nie wraca, jest zaś życzliwa sąsiadka.

„Kochana, puszczasz chłopa samego? To dla niego gratka!

Ponoć widziano go ostatnio, jak wchodził do tawerny,

Tam lafiryndy obłapia, pewnie jest ci niewierny.

 

Gadają, że urzęduje z tą, co ją zwą Złotą Rybką,

Leć po niego, bo chyba nie wróci zbyt szybko.”

„Co też pani! – baba się oburza. – Mój wypłynął w morze.

Złota rybka, czarodziejka, w biedzie nam pomoże.

 

Dała nam nowe koryto, leży w szmatę owinięte.”

Sąsiadka odwija: „Jak to nowe? Przecież jest pęknięte!”

Przygląda się baba korytu na ręczniku frote,

Po czym prycha: „Srał pies, że pęknięte, ale szczerozłote”.

 

PS I

Tak to natychmiast od złotego lśnienia

Diametralnie się może zmienić punkt widzenia.

Niechaj postronne narody zawżdy wiedzą i to,

Nieważne, że pęknięte. Ważne, że koryto!

 

PS II

Mąż? Co tam mąż? Mąż to rzecz nabyta.

Zrobił swoje. Dał majątek. Fora od koryta!

A przy okazji, historię przedstawiłem po to,

By pokazać, że złote rybki rypią się jak złoto.

 

 

Wrocek, 4.09.2021 r.